Małgo Kotlonek

Małgo Kotlonek – artystyczna dusza. Z wykształcenia plastyk charakteryzator, z zamiłowania projektantka torebek i współzałożycielka firmy Goshico. Jako jedyna w tym kraju, łączy tak pięknie modę z polskim folklorem.

Malgo jak sama twierdzi, już od najmłodszych lat zainteresowana jest głównie upiększaniem świata i kobiet. Z wykształcenia plastyk charakteryzator, z pasji projektantka torebek i biżuterii, ukrywająca się pod szyldem Goshico -  marki, którą stworzyła razem z siostrą Agnieszką Kotlonek Wójcik. Swoje artystyczne zdolności wykorzystuje na co dzień, uczestnicząc od lat w prestiżowych projektach, zarówno komercyjnych jak i niszowych. Bez względu na to jednak, co akurat  robi i gdzie się aktualnie znajduje, pozostaje wierna swojej firmie, swojej pasji tworzenia oraz umiejętnościom nie do podrobienia,  jaką jest łączenie obowiązujących trendów mody z polskim folklorem choć nie tylko, co wyjaśnia nam w długiej i szczerej rozmowie. Małgo inspiruje się generalnie sztuką z przeszłości. Na dodatek, bez cienia bufonady, daleka od odtrąbienia sukcesu wszem i wobec, doskonali swój warsztat, nie gubiąc przy tym swojej tożsamości. Jej - ich Goshico, znane jest  z charakterystycznych elementów folkowych, które wychodzą już daleko poza granice naszego kraju. Nie zdziwcie się więc podróżując tu i tam, jak napotkacie Europejki z torebkami zdobionymi motywem polskiego koguta.




Ewa: Małgo, poznałyśmy się przy okazji naszego projektu Tajemnice Damskiej Torebki i szczerze ci powiem, pisząc pierwszego maila nie spodziewałam się, że Goshico to marka, w której produkcja idzie pełną parą, a Twoje wyroby są sprzedawane do wielu krajów Europy. Pamiętam doskonale swoje pierwsze wrażenia, najpierw zaciekawienie wow filc, skóra, a potem lekkie zaskoczenie:)  Kogut, koń – i to się sprzedaje? Czas pokazał, jak bardzo się myliłam. Powiedz mi proszę w czym tkwi fenomen Goshico i  skąd pomysł na te, a nie inne motywy?

Małgo: Goshico to połączenie pasji, marzeń i ciężkiej pracy... Jesteśmy dziećmi fajnych rodziców.  Myślę, że to dobra baza, aby wejść w dorosłe życie bez kompleksów. Rodzice zawsze wspierali nasze talenty, a nie rozliczali z ocen w szkole. Zawsze miałyśmy poczucie wolności. Przez kilka lat równolegle pracowałyśmy zawodowo, a po godzinach i w weekendy rozwijałyśmy Goshico. Jesteśmy pracowite i konsekwentne.  Rynek zalewa dużo nijakiego, bardzo często źle wykonanego produktu. My dbamy o jakość i wykończenie. Ogromną rolę odegrał tu nasz Tata. To po nim odziedziczyłam talent i zdolności manualne. Uczył, że jak się coś robi, to na 100%, że jakość się zawsze sama obroni, a do zrobienia toreb z motywem folkowym zainspirowała nas jego wycinanka, którą sam zrobił :)

E: Zatem jesteś miłośniczką polskiego folkloru. Czy oznacza to, że będąc np. w Twoim domu spotkam się z wycinankami kujawskimi na ścianach, bieżnikami, serwetkami i  wypchanym kogutem w salonie?

M: Moje mieszkanie jest takie jak grafika strony Goshico, którą zaprojektowałam. Biało - szare i ascetyczne :) Od 7 roku życia uczyłam się malować i rysować, jestem więc bardzo wrażliwa na kolor. Nie boję się kolorem bawić, ale czuje go tak bardzo, że potrafi mnie przytłoczyć i zdominować. Ma więc ograniczony dostęp do mojego życia. W pracy używam go bardzo odważnie, ale też z umiarem.




E: Czy wyobrażasz sobie torebki Goshico pozbawione motywów folkowych?

M: Oczywiście! Zanim wprowadziłyśmy kolekcje folkowe robiłyśmy bardzo różne torebki. Inspiruję się generalnie sztuką z przeszłości. W każdej szkole uczyłam się historii sztuki i to mnie w jakiś sposób ukształtowało. Tworzenie nie ma granic, inspiracje też. Koniki, to grecka terakota z VI w p.n.e. Były też perskie mozaiki. Najnowszy wzór to motywy chińskie, ale zawsze przeplatam wątek polski. Dziś powracam do tego, bo nie chcę być zaszufladkowana. Kocham moje folkowe i etniczne kolekcje, ale lubię się rozwijać. Już niedługo zaskoczymy nowymi formami. Jestem w trakcie pracy nad prototypami.

E: Wiem, że swego czasu związana byłaś z telewizją, charakteryzowałaś i  stylizowałaś z sukcesem  wielkich tego świata. Powiedz mi proszę, co cię skłoniło do porzucenia zawodu, o którym nie jeden człowiek marzy i oddaniu się  projektowaniu i to akurat właśnie torebek, a nie butów np?

M: Nigdy nie porzuciłam swojego zawodu. Po prostu teraz pracuje tylko w Goshico, bo na nic innego nie starcza mi czasu. Wszystkie nasze sesje to moje pomysły. Sama przygotowuję stylizacje, maluję i czeszę modelki. Poza tym w Goshico nie mam żadnych ograniczeń, sama jestem sobie szefem. Ja decyduję o wizerunku firmy, czcionce na stronie i projektach torebek. Wszystko jest spójne, bo wychodzi z jednej głowy. Może to właśnie urzekło fanki moich torebek. Wszystko wskazywało na to, że zaraz po charakteryzacji moje życie zdominuje projektowanie biżuterii, a po drodze okazało się, że jestem najszczęśliwsza  mogąc tworzyć torebki. Powiem ci, że dobrze mi z takimi niespodziankami :)

E: Czy oprócz torebek, masz pomysły na jakieś inne części garderoby? masz zamiar rozwinąć Goshico wychodząc poza świat torebek czy raczej przy tym pozostaniesz?

M: Nie zdradzę ci moich pomysłów, ponieważ zbyt wiele osób się mną inspiruje. Na szczęście mam swój styl, a  tego nie da się podrobić. Ci którzy próbują zawsze będą 10 kroków za mną. Klienci mówią "podrabia się tylko najlepszych, w dzisiejszych czasach to miara sukcesu". Ale ja jestem chyba niedzisiejsza, podróbki mnie zniesmaczają. Mam pomysły, ale o nich nie powiem:)

E: Pełna zgoda co do podróbek. Przy okazji udzieliłaś mi odpowiedzi na często zadawane przez nas pytanie, co sądzą nasi rozmówcy na temat podróbek torebek wielkich projektantów i widzę, że jesteśmy zgodne. Podróbkom mówimy NIE!:) Jawisz mi się jako człowiek orkiestra. Rysujesz, malujesz, stylizujesz modelki do swoich sesji, od uczesania po makijaż. Jest jakiś obszar w Twoich realizacjach ,który uprzejmie:)  oddajesz komuś innemu?

M: Na początku wszystko było takie proste. Razem wycinałyśmy materiały, Aga je zszywała, a potem ja okuwałam i ozdabiałam torby. Z czasem obowiązków przybywało, wiec z bólem serca, ale pracę trzeba było podzielić. Moja siostra zajęła się stroną organizacyjną. Nieoceniony jest wkład mojego radosnego szwagra, który wspiera nas od samego początku słowem i czynem. W showroomie szefową jest nasza fantastyczna asystentka Patrycja, jest grafik Jarosław, z którym rozumiemy się bez słów, jest drugi grafik Mariusz, który zawsze znajdzie dla Goshico czas oraz jest zdolny fotograf Maciek Bernas. Dzięki tym ludziom dosyć szybko osiągamy cel, który mnie zadowala. Ostatnio  zrobiliśmy wspólnie 4 stylizacje w 2 godziny, co jak wiesz mało kiedy jest możliwe, gdyż zwykle schodzi się z tym minimum cały dzień. Do tego wprawdzie mały, ale niezawodny "goshicowy" zespół fantastycznych osób, które perfekcyjnie szyją nasze torebki. Z takim składem dzielenie się pracą jest przyjemnością.

E: Artyści mają to do siebie, że do tworzenia czegokolwiek potrzebują  weny twórczej. Niezwykle jednak  często zdarza się,  że ulegają swoistej samozagładzie wypalając się jako artyści. Ich  depresja, z racji braku pomysłu, jest wówczas nieunikniona. Skąd w Tobie, jakby nie było, w  nie za wielkiej kobiecie:),  tyle zapału i tyle twórczej  weny. Jakieś geny? Ponadludzki optymizm życiowy? Masz jakieś słabsze momenty, dzień w którym czujesz się pusta i wypalona?

M: Nie wiem skąd się to bierze, nie analizuję tego, przyjmuję i dziękuję za wszystko co pojawia się w mojej wyobraźni, gdy tylko zamykam oczy. Staram się dbać o rozwój psychiczny i duchowy, mam otwarty umysł, jestem ciekawa świata, nowych doznań. Wszystko, co mnie otacza, wzbogaca mnie, a trudne sytuacje życiowe wzmacniają. Staram się też unikać toksycznych relacji. Nie jestem urodzoną optymistką....życie to ciągła praca nad sobą. Narzekanie nic nie da, tylko robi "tyły" w pracy. Bardzo często dostajemy maile z podziękowaniami i gratulacjami, co uwielbiam. Czy można sobie wyobrazić cudowniejszych klientów? Ja jestem zszokowana, że ktoś w ogóle poświęca swój prywatny czas na to, żeby nam zrobić taką przyjemność. Mamy cudownych fanów i fanki. Dla nich tworzę, oni mnie inspirują.

E: Nie wiem czy wiesz, nasi laureaci Bag Designer Awards, Marta i Tomek, zapytani na temat pokazu torebek w trakcie gali, zgodnie stwierdzili, że to właśnie Goshico zwróciło ich szczególną uwagę. Zatem nie mogę nie zapytać cię o dwie sprawy: co sądzisz na temat zwycięskich projektów w BDA?

M: Udział w projekcie Tajemnice Damskiej Torebki 2011 to ogromne wyróżnienie, zwłaszcza, że wszystko odbyło się na wysokim poziomie. Było mi bardzo miło otrzymując od Was zaproszenie.  Projekt Tomka urzekł mnie swoją prostotą, której sama hołduje. Ta forma uruchomiła we mnie lawinę domysłów. Zauważyłam silną inspirację drzwiami samochodowymi i pistoletem beretta :) Byłabym zachwycona, gdyby się okazało, że tak właśnie było :) Marta natomiast zrobiła ultra kobiecy projekt, świetnie zabawiła się kolorami, a pomysł z magnesami przy frędzlach, które przylegają do metalowego koła jest po prostu doskonały. Projekty są bardzo różne, ale poziom ten sam, najwyższy. Nie wiedziałabym, którą wybrać:)

E: Myślę, że ci młodzi ludzie byliby zachwyceni tą opinią, z którą zresztą w pełni się zgadzam. Jakich wobec tego rad udzieliłabyś naszym laureatom na dalszą drogę kariery  oraz przed czym byś ich przestrzegała?

M: Popełniajcie błędy, ale wyciągajcie wnioski. Upadajcie, podnoście się i idźcie dalej. Z masową produkcja z Chin nie wygracie, ale pamiętacie, że jest wielu odbiorców na produkt zaprojektowany i uszyty w Polsce. Uważajcie na podrabiaczy na rynku polskim, bo tutaj też ich nie brakuje:)



Zdjęcie z pokazu marki Goshico, w trakcie finałowej gali Tajemnice Damskiej Torebki 2011.


E: Zbliża się końcówka roku. Każdy z nas robi jakieś podsumowania, składa obietnice, poprzysięga sobie załatwienie czegoś, co od 10 lat próbuje załatwić:) Powiedz proszę, jakie są twoje plany i zamierzenia na przyszły rok? Czego życzyłabyś nam i naszym czytelniczkom.

M: Nie należę do osób robiących jakieś szczególne podsumowania:) Urodziny i Sylwester to dla mnie dni jak każdy inny. Obietnic też nie składam, bo kobieta zmienną jest;) O planach, jak ci już wyjaśniałam, nie opowiadam, ponieważ bardzo mądre przysłowie mówi, żeby tego nie robić ;) Natomiast życzenia składam z ogromną przyjemnością. Wszystkim Paniom życzę, aby ich szafy nie domykały się z nadmiaru torebek!:) Wam jako organizatorkom wydarzeń Bag Designer Awards oraz  Tajemnice Damskiej Torebki życzę samych sukcesów. Osobiście, Wasze pomysły czyli akcentowanie torebek jako przedmiotów mających silny wpływ na wizerunek każdej z nas, bardzo mi się podobają. Odkrywajcie z sukcesem nasze torebkowe tajemnice oraz wspierajcie młodych i zdolnych ludzi, niech się pokażą światu. Robicie kawał dobrej roboty więc życzę powodzenia i zadowolenia z Waszej pracy.

E: Malgo, bardzo Ci dziękuję za te ciepłe słowa. Nam to daje przysłowiowego "kopa", że jest sens w tym co robimy.  Nie zapytałam Cię w tej rozmowie o jeden "drobiazg" bo wiem, że nie lubisz opowiadania i chwalenia się akurat tą działalnością, o której świat milczy. Wybacz, ale nie mogę tego  pominąć i nie ogłosić wszem i wobec, że siostry Kotlonek to nie tylko Goshico. To wielkie serce  i działalność charytatywna na rzecz dzieci dotkniętych strasznymi chorobami. Rak, autyzm. Działacie m.in. na rzeczy fundacji Oddziału Onkologii Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, walcząc o każdy uśmiech tych dzieciaków. Osobiście też byłam świadkiem jak Malgo na Mikołaja, mimo masy innych obowiązków, szykowała paczki dla dzieci dotkniętych autyzmem. Szczerze mówiąc zatkało mnie. Osobiście uważam, że świat byłby piękniejszy, gdyby każdy  z nas tak właśnie działał i znalazł czas na rozejrzenie się wokół siebie. Zatem proszę Malgo, Aga i cały zespół Goshico przyjmijcie nasze najlepsze życzenia, a naszych czytelników proszę o skierowanie uwagi zarówno na najnowsze, torebkowe pomysły Malgo, jak i na  akcje charytatywne, które dziewczyny co jakiś czas organizują.



Copyrights: