Kamila Zielińska

Kamila Zielińska - projektantka mody, stylista, kostiumograf. Przepiękna, wykształcona, absolwentka Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii i Projektowania Ubioru i bardzo  zapracowana kobieta, o której odnosimy wrażenie,  głośniej za granicą niż u nas.

Wielbicielka nienagannej jakości wykonania i  ręcznego zdobienia, które  wykonuje samodzielnie. Najlepszych materiałów do swoich projektów poszukuje  w  europejskich stolicach mody.  Jej projekty to unikalne, pojedyncze egzemplarze, co oznacza,  że  spotkanie z naszą kreacją na wielkich wyjściach jest na szczęście niemożliwe. I właśnie za to ją kochają Ci, co ją znają.
















Modelka: Maria Gaca. Make up: Monika Chmielewska. Zdjęcia: Łukasz Pęcak


Na najbardziej elitarnym w Polsce konkursie „Złota Nitka” zdobyła najważniejsze nagrody. Prasa zagraniczna przyznała jej nagrodę ASVOF award, gdyż to właśnie jej kolekcją wyróżniła krytyk mody Diane Pernet (Elle) oraz dziennikarz Robb Young.  Znalazła się również  na stronie internetowej brytyjskiego Vogue’a.    Była gwiazdą – gościem zagranicznym – wydarzenia „ II Encuentro de Diseńadores de Castellon”, gdzie prezentowana kolekcja rozeszła się błyskawicznie wśród hiszpańskich elegantek. Współpracowała również  z braćmi Skolimowskimi  podczas realizacji filmu „Ixiana. Z piekła  rodem” .



Na zdjęciu Kamila Zielińska w trakcie jednego ze swoich pokazów

Ewa: Kamila, jesteś projektantką mody, a co za tym idzie oprócz kreowania, często z pewnością pomagasz i doradzasz swoim klientkom w wyborze odpowiedniego do ich sylwetki kroju. Powiedz mi jednak, czy jakakolwiek kreacja i to ta zarówno wieczorowa jak i zwykły ubiór dnia codziennego może funkcjonować bez torebki czy innych odpowiednio dobranych akcesoriów?

Kamila: Szczerze mówiąc trudno mi sobie wyobrazić kobietę gotową do wyjścia na jakąkolwiek okazję bez dodatku jakim jest torebka. Według mnie, jest to niezbędne minimum każdej kobiety,taka  nasza `‘apteczka na całe zło”. Możemy się  obejść  bez naszyjnika,ogólnie bez biżuterii, ale bez torebki już nie. Ten magiczny, dla nas kobiet,  przedmiot często zmienia całkowicie charakter kreacji i naprawdę może nadać różne oblicza tej samej sukience. Osobiście projektuję tak, aby zostawić miejsce dla jakiegoś szałowego, ekstrawaganckiego dodatku.


E: Jak ważna wg Ciebie jest torebka czy inne towarzyszące akcesoria przy kompletowaniu ubioru, który kreujesz? Chodzi mi o to, czy projektując powiedzmy piękną wieczorową suknię z góry wiesz, widzisz niemalże przed oczyma, jakieś dodatki, które Ci tą kreację dopełnią i nabierze ona jeszcze większego blasku, czy też kompletnie nie zawracasz sobie tym głowy?

K: Ależ bardzo często biorę pod uwagę modne fasony torebek, potrafię nawet stworzyć sukienkę, której dopełnieniem jest konkretnie wypatrzona torebka, ten mały przedmiot pożądania, który następnie doradzam zakupić swoim klientkom. Każdy sezon chcemy czy nie, ma swoje „must have”. Moje sukienki często mają charakter dość uniwersalny, można je nosić przez kilka sezonów zmieniając jedynie właśnie dodatki. Tworzę  kolekcje  proste, nowoczesne m.in. dlatego, żeby  klientka mogła samodzielnie  zaszaleć z fajnym  dodatkiem i wyrazić w ten sposób samą siebie.

E: Jako kobieta zajmująca się modą zawodowo, a co za tym idzie, uczestnicząca w wielu wydarzeniach, widzisz może jakieś grzeszki przy doborze odpowiednich akcesoriów? Mnie się zdarza niestety zauważać, że nawet jak jesteśmy w kreacjach wieczorowych, często towarzyszy nam ciut przy wielka torba, noszona na ramieniu, co kompletnie psuje końcowy efekt kreacji. Zgadzasz się z tą opinią?

K:  Wielka gala to nie wyprawa w góry, liczy się dyskretna elegancja, klasa. Duża torba to nie jest dobry pomysł na takie okazje. Zarówno gwiazdy, jaki i inne kobiety,nie mające nic wspólnego z  show,  dość  często o tym zapominają.  Jest to jednak normalne, to się może zdarzyć każdej z nas, choć szczerze uważam, że na pewnym etapie kariery, kiedy zwiększa się zainteresowanie otoczenia, należy po prostu zatrudnić zawodowego stylistę. Nie każda kobieta rodzi się z wyczuciem  stylu i smaku i nie dla każdej moda musi być pasją. To jest zrozumiałe, ale nie możemy jednocześnie zapominać, że „jak Cię widzą tak Cię piszą”

E:  Bardzo często staramy się, być może niepotrzebnie, dobierać dodatki w sposób jednolicie kolorystyczny, mam na myśli, torebka, pod nią w tej samej tonacji buty, pasek.... Czy wg Ciebie to jest właśnie ta droga, którą powinnyśmy  podążać, bo jest to swego rodzaju bezpieczne konstruowanie swojego wizerunku, czy też doradziłabyś nam jakieś szaleństwo i stanowcze zaniechanie tego typu stylizacji?

K:  Kiedyś dobieranie butów identycznych kolorystycznie do  torebki było obowiązkiem, dziś jest to bezwzględnie passe. To jest trochę tak, jak pokazywanie bielizny, rąbka koronkowego ramiączka, które było  niegdyś  nachalne i niesmaczne. Dziś  sandałki dobiera się pod kolor lingerie i jest to bardzo modny koncept, który osobiście uwielbiam.

E:  Jaki jest twój stosunek do tzw. „podrób”?. Jakby nie było, nie tylko polski rynek zalewany jest podróbkami światowych modeli. Wpadki zdarzają się nawet wśród osób publicznych. Czy nie uważasz, że lepiej i jak się często okazuje bezpieczniej, jest nosić tańszą rzecz, ale oryginalną, niż nawet najlepiej skonstruowaną podróbkę światowej, luksusowej marki?

K:  Powiem tak: noszenie drogich, markowych rzeczy to zwykły  life style,niemniej  ich często rzeczywiście zawrotna  cena nie bierze się znikąd. Wyróżniają się one jakością, perfekcyjnym wykończeniem, trwałością, rzeczy, na które ja szczególnie jestem wyczulona. Uważam, że zakup drogiej, oryginalnej torby, to nie jest jakiś niepotrzebny zbytek tylko inwestycja na lata.  Kupując  natomiast podróbkę, oprócz ewidentnej kradzieży czyjegoś projektu,  z którą tu mamy do czynienia,  kupujemy jednocześnie tanią  opcję udawania  pewnego, luksusowego stylu życia, a jak wiemy udawanie nie działa zbyt przekonująco. To jest fałsz,fałszywe życie,  tak jak fałszywa jest podrabiana torebka. Dla mnie osobiście wartością samą w sobie,  jest  unikatowość jakiegoś przedmiotu, np. od nieznanego, niszowego  projektanta. Ręcznie wykonana, tradycyjnie wyszywana – z przysłowiową duszą. W ten sposób, torebka staje się  czymś trudnym do zdobycia. Tu liczy się bardziej talent „szperacza” niż zasobność portfela. Zatem jak widzisz, jestem przeciwna „podróbom”, ale nie uważam jednocześnie, że jedyną alternatywą dla nich jest droga, markowa torebka.

E:  Kamila, miałaś w swoim życiu przygodę z projektowaniem torebek.  Dlaczego jednak zwyciężyło ostatecznie, przynajmniej na dziś, projektowanie ubioru?

K:  Szycie torebek zaliczyłabym do rzeczy trudnych, gdyż jak pokazuje praktyka, często jest to  wieloletnia tradycja,kontynuowana od pokoleń, wymagająca  posiadania olbrzymiego doświadczenia (chcąc robić rzeczy dobre) oraz  odpowiednich, bardzo drogich maszyn. Techniki szycia torebek doskonali się latami, a jednocześnie trzeba szybko podążać za trendami, bądź czasami wręcz je wyprzedzać. Co chwila mamy  przeróżne innowacje: wielkość, zapięcia – raz nity za chwilę zamki. Jakoś nie przekonała mnie ta robota (śmiech). A tak na poważnie moją prawdziwą pasją jest projektowanie sukienek, sukni i kostiumów bo wiesz, jaka jest moja osobista opinia: panie  powinny nosić sukienki i basta! (śmiech)  Poza tym ciągle nie mogę się oprzeć wrażeniu, że na rynku jest luka i potrzeba kobiet szukających naprawdę świetnie dopasowanych modeli,co to  podkreślają ich walory, a  zatuszują niedoskonałości, nie jest jeszcze zaspokojona. Moją wręcz obsesją jest tworzenie sukienek nie tylko modnych i nowoczesnych, ale też w jakiś sposób uniwersalnych, które przetrwają więcej niż jeden sezon. Z czasów projektowania torebek została mi natomiast pasja ręcznego wyszywania i zdobienia – realizowana ostatnio w trakcie wykonywania sukien ślubnych. Wymaga to oczywiście niebiańskiej cierpliwości, ale chyba mam to po prostu we krwi. Dziadek był kaletnikiem (śmiech).

E:  Zdradź nam proszę kilka szczegółów swojej kolekcji oraz na jakie akcesoria stawiasz w tym sezonie?

K: Największym wyzwaniem dla mnie to kreacje karnawałowe. Kreowanie wizerunku kobiety,  która chce być gwiazdą w tę jedną, szaloną noc w roku. Myślę również o kolekcji Haute Couture oraz mam zamiar rozwijać  projektowanie sukien ślubnych. Wiesz, jakoś tak ze mną teraz jest, że maksymalnie pracochłonne, unikatowe  modele, dają mi  największą radość. A co do dodatków, to jak mówiłam: oryginalne, niszowe, bo tylko w takich możemy się czuć wyjątkowe.


Modelka: Maria Gaca. Make up: Aleksandra Chądzyńska. Zdjęcia: Michał Grzyb

Copyrights: